To było niesamowite! Smocze jajo! W dobrym stanie.Powoli przesuwałam dłoń, by go dotknąć i w tedy skorupka zaczęła pękać.
-Rzuciłać czar?-pyta Len, który już razem z Yumi, klęczeli przy mnie.
-Nie..ja tylko chciałam go dotknąć, nie wiedziałam, że się wykluje.
I w tedy ukazał nam się smok lisi
-To teraz już wiemy, skąt tu tak dużo futra i łusek-odpowiadam z uśmiechem.-Musimy pokazać go wychowawczyniom. Może dzięki temu małemu uda się przywołać tego strażnika?
-A co, jeśli go uśmiercą? W końcu to smok!-mówi Len.
-Czy uśmierciłyby dziecko przyjaciela?-pytam.Wzięłam smoka do torby i zaczęłam zchodzić z dachu. Szamani zaczęli schodzić za mną.
-Tylko potem będziemy musieli wrócić na dach i go tam odstawić. Smoki nie lubią nowych otoczeń.
Weszliśmy do szkoły. Ostrożnie biegnąc, wpadliśmy do pokoju nauczycielskiego
-Czy są opiekunki?-pytam pierwszego lepszego nauczyciela.
-Jaką zawołać?-odpowiada mi.
-Wszystkie! -mówię zdyszana.Na co ten poszedł i po chwili wszystkie cztery stały przed nami.
-O co chodzi? -pyta pani Tetto.
-To chyba nie odpowiednie miejsce do tej rozmowy-mówi Len.-Czy mogłyby panie wziąć jakąś salę i pójść z nami?
Pani Samanta przywołała zaklęciem klucz do swojej sali. Po minucoe marszu doszliśmy do jej sali. Ona przekręciła klucz i po chwili drzwi się otworzyły.
-Chcielibyśmy coś paniom powiedzieć-mówi Yumi.
-A raczej pokazać-mówię wyjmując z torby śpiącego malca. Wszystkie opiekunki spojrzałyna nas, jak na duchy
-Skąd go macie?-pytapani Natalia.
-Znaleźliśmy jajo na dachu, a kiedy chciałam je dotknąć, ono zaczęło pękać i wyszedł z niego ten oto smok-odpowiadam na pytanie opiekunki.
~Yumi? Len?~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz